aktualności

Praca kasy biletowej

Informujemy, że kasa biletowa od 6-go września ponownie czynna jest w godzinach 10.00-17.00, pn.-pt.

Kasa biletowa 23 sierpnia

Szanowni Państwo, informujemy, że w dniu 23 sierpnia kasa biletowa Filharmonii będzie nieczynna. Za utrudnienia przepraszamy.

Copernicus Open Festiwal

W ramach Copernicus Open Festiwal odbędą się w Archikatedrze we Fromborku trzy koncerty, na które Państwa zapraszamy: 19 sierpnia (czwartek, godz. 18.00) na „Requiem W.A. Mozarta”; 20 sierpnia (piątek, godz. 18.00) na „Nieszpory Ludźmierskie”; 22 sierpnia (niedziela, godz. 15.00) na „Musica Warmiensis”; Stowarzyszenie „Meloman” działające przy naszej Filharmonii, organizuje przejazd do Fromborka w tych dniach […]

Wywiad z Piotrem Sułkowskim – GAZETA WYBORCZA Z DNIA 4 MARCA 2016

Laureaci Konkursu Chopinowskiego na 70-leciu filharmonii
Web
Rozmowa z Piotrem Sułkowskim, dyrektorem naczelnym i artystycznym Warmińsko-Mazurskiej Filharmonii w Olsztynie. Wywiad przeprowadził redaktor Norbert Kaczan
W koncercie z okazji 70-lecia filharmonii wystąpi świetna amerykańska pianistka Kate Liu. Jak udało się panu zaprosić ją do Olsztyna?
J.Sulkowski (208X300)Piotr Sułkowski: W czasie ostatniego Konkursu Chopinowskiego [w październiku 2015 r. w Warszawie], kiedy to wydarzenie zbliżało się do końca, osobiście rozmawiałem z Kate Liu [zdobywczyni III miejsca], jak i kilkoma innymi pianistami o możliwości ich przyjazdu na koncert do Olsztyna. To są młodzi ludzie, dla których ten konkurs był przełomowym punktem zwrotnym w karierze. Od razu po konkursie w Warszawie byli jeszcze do pozyskania. Z naszego punktu widzenia najlepszy był marzec, kiedy odbędą się koncerty z okazji 70-lecia filharmonii, dlatego poprosiłem Kate Liu i Charlesa Richarda-Hamelina [zajął II miejsce w konkursie] o zarezerwowanie tej daty. I to się udało zrealizować. Dziś dużo trudniej jest znaleźć u nich jakikolwiek wolny termin koncertu.
Starannie dobrany będzie też program koncertu jubileuszowego.
– Tak, program jest faktycznie dobrany starannie, bo wyjątkowa jest uroczystość oraz wyjątkowy jest rok. Udało się nam bowiem po wielu staraniach, żeby ten rok był Rokiem Feliksa Nowowiejskiego [Sejm w grudniu 2015 r. jednogłośnie przyjął taką uchwałę], patrona naszej filharmonii. Nie może więc zabraknąć jego muzyki. Na początek, zamiast hymnu będzie „Rota”. Zaraz po tym zagramy jeden z najpiękniejszych utworów Nowowiejskiego, czyli „Legendę Bałtyku”. Zamówiliśmy też u pochodzącej z Lidzbarka Warmińskiego bardzo utalentowanej kompozytorki Katarzyny Brochockiej utwór o rozwoju olsztyńskiej orkiestry. Jak wyglądał skład i konkretne instrumenty [w ciągu 70 lat historii filharmonii]. Do tego będzie projekcja zdjęć. Prawykonanie światowe „Gwiazdozbioru Olsztyn” będzie właśnie podczas tego koncertu. I na zakończenie zagramy z „Quo vadis” Marsz pretorianów. Po przerwie zaś I Koncert fortepianowy Fryderyka Chopina.
Czy już wiadomo, kiedy wystąpią kolejni pianiści docenieni podczas ostatniego Konkursu Chopinowskiego, których przyjazd też już awizowano?
– We wrześniu będzie Szymon Nehring [jedyny pianista z Polski, który dotarł do finału]. I zostaje nam laureat głównej nagrody [Seong-Jin Cho z Korei Płd.]. Tutaj trwają jeszcze negocjacje z jego menedżerem odnośnie terminu. Jest on reprezentowany przez Japan Arts i po sukcesie w Polsce ma tak mocno wypełniony kalendarz koncertami w Japonii i w tej części świata, że wyrwać go na dwa trzy dni do Olsztyna jest bardzo trudno. Dlatego musimy trochę się dostosować do jego europejskich planów i wówczas znaleźć taką datę, która będzie także dla nas dobra.
Rok 2016 to również już pięć lat, które mijają od czasu, gdy zdecydował się pan wziąć udział w konkursie na dyrektora filharmonii w Olsztynie. Dlaczego właściwie się pan ubiegał o to stanowisko?
– Nie ukrywam, że tego nie planowałem, zostałem do tego namówiony przez bardzo serdecznych znajomych, którzy z tą orkiestrą przez lata byli związani. Byłem w Olsztynie kilka razy na koncertach jako gościnny dyrygent, bardzo dobrze mi się z orkiestrą współpracowało. Miałem również sygnały, że muzycy byli zadowoleni, to pomyślałem, że chętnie spróbuję. Byłem też ciekawy, czy podołam wymogom konkursowym, bo nie myślałem, że jestem w stanie ten konkurs wygrać nie mając doświadczenia [w przeszłości Piotr Sułkowski był dyrektorem artystycznym, a nie naczelnym], ani nie będąc rozpoznawalny w tym rejonie. Tak się szczęśliwie dla mnie stało, że ten konkurs wygrałem i wtedy był dylemat, co zrobić. W końcu rodzina jest w Krakowie, ale podjąłem decyzję, że spróbuję. Nie jest to proste, bo najbliżsi zostali na południu Polski, więc odległość nie jest mała i ten czas jest rozbity między te dwa miasta. Dziś jednak nie zmieniłbym tej decyzji. Jestem bardzo szczęśliwy, że mogę tworzyć tutaj wielką sztukę i spotykać tak wspaniałych ludzi, jakich poznałem, bo to dla mnie też było wielkie odkrycie.
Jak pan postrzega olsztyńską orkiestrę po tym czasie?
– Najważniejsze, że ten zespół zaczął bardzo ciężko pracować, co się przełożyło na fantastyczne koncerty, na bardzo dobrą jakość zespołu. Myślę też, że taka wewnętrzna atmosfera jest pozytywna. Tu wszyscy raczej dobrze się czują, tu jest nasz drugi dom i staramy się tak to pielęgnować. W końcu nieraz spędzamy tu więcej czasu niż z rodzinami.
Z którego cyklu, a może konkretnego koncertu bądź wydarzenia powstałego pod pana kierownictwem jest pan szczególnie usatysfakcjonowany?
– Rzeczywiście tych cykli, jak tu przyszedłem, powstało wiele. Ale pomysł był taki, by otworzyć drzwi także dla tych osób, które nie zaglądają do filharmonii. Może oni nie przyjdą na koncert symfoniczny czy recital fortepianowy. Ale może chętnie zobaczą przekaz z Metropolitan Opera w Nowym Jorku, a może przyjdą na POP Filharmonię i przyciągnie ich nazwisko znanego artysty. Może nigdy nie byli w filharmonii na jego koncercie, który został zaaranżowany w inny ciekawy sposób. To zaś może stworzyć aurę niezwykłego wydarzenia. Tak się stało. Bardzo wiele nowych osób teraz do nas wraca. Dzięki temu zdecydowanie poszerzyliśmy listę odbiorców. Cieszy mnie także, że udaje się nam pokazać inne formy muzyczne. W obrębie dwustu kilometrów nie mamy opery czy operetki. Tak więc raz, dwa razy do roku próbujemy zrobić coś, czego na co dzień nie robimy [Piotr Sułkowski wraz z orkiestrą Warmińsko-Mazurskiej Filharmonii otrzymał m.in. w 2012 r. statuetkę św. Jakuba za brawurową inscenizację „Dziadka do orzechów”]. Ale także pomysł był taki, by maksymalnie wykorzystać innych artystów z tego regionu i ożywić niektóre zespoły związane z tańcem, chórami, mniejszościami narodowymi, jak Romowie czy Ukraińcy. Przecież tutaj jest mnóstwo fantastycznych artystów i muszą czuć, że są przez filharmonię traktowani bardzo poważnie i że są częścią wielkiej artystycznej rodziny.
Nie ma pan poczucia, że olsztyńską filharmonię otacza niezwykła aura przychylności. Jak to panu, krakusowi, udało się to zrobić?
– Jak tu przyjechałem i zacząłem pracować nad pierwszym projektem muzyczno-tanecznym, to usłyszałem „To się nie uda, bo my tu jesteśmy skłóceni”, ale jestem optymistą, pełnym zapału i pozytywnie nastawionym do ludzi. Kocham muzykę i pracę z ludźmi, dlatego sukcesywnie zapraszałem różnych artystów do współpracy, co zaowocowało wspaniałymi projektami, docenianymi – co najważniejsze – przez naszą publiczność, ale także wyróżniani różnymi nagrodami, jak statuetką św. Jakuba w 2012 roku czy statuetką Laur „Najlepszym z Najlepszych” w 2014.
Jak pan widzi przyszłość filharmonii w Olsztynie?
– Dziś już nie narzekamy na artystów, że nie chcą tu przyjeżdżać, bo mamy złe warunki czy instrumentarium. Jesteśmy w pełni przygotowani i możemy spokojnie powiedzieć, że nie boimy się żadnego wyzwania. W grudniu zakończy się zaś tzw. embargo unijne związane m.in. z możliwością wynajmu budynku [w związku z dofinansowaniem przez Brukselę budowy nowego gmachu] czy studia nagrań. Do tych działań jesteśmy już przygotowani. Przed nami także wiele nowych projektów, w tym muzyki Feliksa Nowowiejskiego, co staramy się bardzo intensywnie promować nie tylko w kraju, ale i za granicą.
70 lat olsztyńskiej instytucji skłaniać może do jeszcze innej refleksji. Jest pan zadowolony z pracy w Olsztynie? A może serce ciągnie już gdzieś w świat?
– Tak jak na początku rozmawialiśmy, nie planowałem właściwie przyjazdu do Olsztyna, ale zbieg okoliczności i zdarzeń spowodował, że tu jestem. Być może tak się moje życie potoczy, że będę musiał wyjechać, niemniej jednak tego nie planuję. Jestem tu tak mocno zaangażowany, że nawet rodzina się śmieje, gdy wyjeżdżając mówię, iż wracam do siebie. Żona wtedy mówi, że właściwie, gdzie jest mój dom: w Olsztynie czy w Krakowie? Ale także moja rodzina uwielbia spędzać tu czas. Spotkaliśmy w Olsztynie niezwykle ciepłych ludzi i jeśli będę musiał stąd wyjeżdżać, czego sobie nie wyobrażam na razie, to będzie jedna z najtrudniejszych moich decyzji.

Wywiad publikujemy dzięki uprzejmości olsztyńskiej redakcji Gazety Wyborczej.

Web

kontakt

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informacji

Aby zapewnić Tobie najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję" zgadzasz się na ich wykorzystanie.

Zamknij